O mnie

Jestem Olena. Moja historia z fotografią zaczęła się nietypowo – od listów do rodziców z Niemiec i Szwajcarii, gdzie mieszkałam jako 19-latka. Chciałam pokazać im świat moimi oczami, więc wysyłałam zdjęcia pocztą na Ukrainę. Do dziś pamiętam te samotne wędrówki po szwajcarskich górach, gdzie tylko ja i mój aparat, tak wysoko, że nawet owady przestały brzęczeć.
Życie czasem pisze zaskakujące scenariusze. Pracowałam w korporacji we Lwowie, zajmowałam się zasobami ludzkimi, ale czułam, że czegoś mi brakuje. Zimowymi wieczorami wymykałam się na kurs fotografii. Miałam się nauczyć obsługi lustrzanki, a nauczyłam się zupełnie inaczej patrzeć na świat.
Potem poznałam Sergiusza. Dwa miesiące później spakowałam walizki i wyjechałam do Polski. Szaleństwo? Może. Ale to było jedno z tych życiowych losowań, w których wygrywasz los na loterii. W Rzeszowie, gdzie zamieszkaliśmy, robiłam magisterkę z zarządzania projektami, ale moje serce biło mocniej dla fotografii.
Dziś jestem mamą dwóch cudownych dziewczynek – Oliwii i Mai. Mai, której imię nosi szczególną historię – tak nazywa się kobieta w Niemczech, która pożyczyła mi mój pierwszy aparat. Czasami zastanawiam się, czy ona wie, jak bardzo wpłynęła na moje życie.
Fotografuję ludzi. Nie, właściwie to kolekcjonuję ich historie. Kiedy stoję z aparatem na uroczystościach, często słyszę później: “A była tam fotografka? Nie zauważyłem!” To mój największy komplement – być niewidzialną, a jednocześnie uchwycić te najszczersze, niewyreżyserowane momenty.
Mieszkam w Kobyłce, pod Warszawą, tuż przy lesie. Uwielbiam zabierać moich klientów na sesje o wschodzie i zachodzie słońca. Jest w tym jakaś magia – w tym szczególnym świetle, w spotkaniach jeden na jeden, w rozmowach, które rodzą się naturalnie. Bo dla mnie fotografia to nie tylko naciskanie spustu migawki. To sztuka słuchania, obserwowania, czekania na ten jeden, perfekcyjny moment.
Wiesz, co jest najpiękniejsze w tej historii? Że każdy dzień przynosi nowe kadry, nowe historie, nowe spotkania. A ja, ze swoim aparatem, jestem jak kolekcjonerka tych cennych chwil. I nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić w życiu coś innego.